Bracia podbijają Anglię: jeden w MMA, trzej w Manchesterze United
Uśmiech nie schodzi z twarzy Ibragim Ibragimov, gdy wraca wspomnieniami do momentu, który zmienił życie jego rodziny. Osiem lat temu Ibragimowowie opuścili Dagestan i przenieśli się do Anglii. Dziś nie mają wątpliwości – to była decyzja, która otworzyła im drzwi do wielkiej kariery.
– To miejsce, w którym powinniśmy byli się urodzić – mówi zawodnik ligi Professional Fighters League w rozmowie z BBC Sport.
Początkowo plan był prosty: edukacja, studia i spokojna przyszłość. Ibragim wraz z trzema młodszymi braćmi – Amirem, Gazikiem i Muhammadem – mieli skończyć szkołę, a potem pójść na uniwersytet. Rzeczywistość napisała jednak zupełnie inny scenariusz.
Dziś 21-letni Ibragim jest jednym z najbardziej obiecujących zawodników MMA w PFL. Jego bracia wybrali inną drogę, ale równie spektakularną – wszyscy trafili do struktur Manchester United, a najstarszy z nich, Amir, coraz śmielej puka do drzwi pierwszej drużyny.
– Najważniejsze to wycisnąć maksimum z naszego talentu – podkreśla Ibragim. – Dziś grają w United, jutro mogą być w najlepszych klubach świata.
Korzenie rodziny sięgają Dagestanu – regionu, który w świecie sportów walki urósł do rangi legendy. To właśnie stamtąd wywodzą się mistrzowie UFC, a kultura zapasów i sambo jest tam przekazywana z pokolenia na pokolenie.
– Od dziecka słyszeliśmy, że musimy być silni – wspomina Ibragim. – To nie tylko sport, to sposób życia. Dlatego tam każdy potrafi walczyć.
To właśnie zapaśnicze fundamenty pomogły jego braciom w futbolu. Najlepszym przykładem jest Amir, który już jako dziecko imponował fizycznością i charakterem. Gdy trafił na testy do Sheffield United, trenerzy – nie znając jego wieku – ustawili go w grupie ze starszymi zawodnikami. Nie tylko się nie pogubił, ale wyróżniał się na ich tle.
Prawdziwy przełom przyszedł jednak niedługo później. Podczas jednego z turniejów Amir zachwycił skautów Manchesteru United, zdobywając bramkę z rzutu wolnego. Decyzja mogła być tylko jedna – natychmiastowy transfer.
Kilka lat później, jako zaledwie 15-latek, znalazł się na treningu pierwszego zespołu. – Powiedział wtedy: „To jest moje miejsce” – wspomina z dumą starszy brat.
Dziś śladami Amira podążają także Gazik i Muhammad (ten ostatni miał epizod w Manchester City). Cała trójka rozwija się w strukturach „Czerwonych Diabłów”, a eksperci już dostrzegają w nich ogromny potencjał.
– Gazik? Niesamowity talent. Szybko się uczy, świetny obrońca. Może być nowym Rio Ferdinand – ocenia Ibragim.
Sam Ibragim również nie próżnuje. Na co dzień trenuje w Manchesterze, a niedawno miał okazję pracować w klubie jednego z największych mistrzów MMA – Khabib Nurmagomedov. Tam pomagał w przygotowaniach Islam Makhachev do walki o mistrzowski pas UFC.
– Kiedyś tylko go podziwiałem, dziś trenuję u jego boku – przyznaje.
Ambicje Ibragima sięgają najwyższych celów – chce zdobyć mistrzostwo świata w MMA. Ale gdzieś w tle pozostaje też inne marzenie, związane z dzieciństwem i futbolem.
– Grałem w gry jako Manchester United, strzelałem gole razem z Cristiano Ronaldo, Wayne Rooney i Carlos Tevez – mówi. – Dziś moi bracia naprawdę tam grają. To coś niesamowitego.
I dodaje pół żartem, pół serio: – Walka na Old Trafford? To byłoby coś wielkiego. Rozmawiałem już o tym z PFL.
Historia Ibragimowów pokazuje jedno – niezależnie od tego, czy chodzi o klatkę MMA, czy murawę największych stadionów świata, talent połączony z determinacją potrafi przekroczyć każdą granicę.